Nowalijki – czy są zdrowe?

Wczesna wiosna to czas, gdy w sklepach zaczynają pojawiać się młode warzywa, czyli tzw. nowalijki. Wyglądają pięknie. Sałata, szczypiorek i szpinak kuszą intensywną zielenią, rzodkiewka zachwyca okrągłą formą i piękną różową barwą, a młode, pomarańczowe marchewki aż same garną się do schrupania. Trudno odmówić sobie kupna tych pyszności, zwłaszcza po zimowych miesiącach. Pytanie tylko, czy te wczesne warzywa i liście są równie zdrowe, co piękne?

 

Co to są nowalijki?

Nowalijki to wczesne warzywa, które już w marcu pojawiają się w sklepach i na bazarach. Najpopularniejsze z nich to szczypiorek, rzodkiewka, ogórki, marchewka, kapusta, pietruszka w naci, pomidory, rzeżucha i szpinak. Chętnie sięgamy po nie wczesną wiosną i serwujemy w postaci kanapek, sałatek lub dodatku do obiadu. Wyglądają jak prawdziwa bomba witamin, jednak bywają też szkodliwe. Dlaczego? Sprawdźcie poniżej!

 

 

Azot, azotany, azotyny – czym się różnią?

Marzec, kwiecień i pierwsza połowa maja to czas, gdy uprawa w gruncie nie jest jeszcze możliwa, ze względu na zimne noce i występujące przymrozki. Wszystkie młode warzywa, które trafiają na nasz stół w tym czasie pochodzą z chowu szklarniowego, który sam w sobie nie jest niczym złym. Rośliny mają w szklarni zapewnioną odpowiednią temperaturę oraz ochronę przed wiatrem, mrozem i innymi czynnikami atmosferycznymi.

Problem w tym, że mają też ograniczony dostęp do światła słonecznego, a to ono zapewnia optymalny wzrost i dobry smak warzyw. Ponadto najczęściej rośliny w szklarniach są uprawiane przy użyciu nawozów zawierających azot, które sztucznie przyśpieszają ich wzrost. Problem w tym, że azot jest metabolizowany przez rośliny w zależności od ilości światła słonecznego. Jeśli światła jest za mało, nadmiar azotu odkłada się w roślinie w postaci azotanów, które z kolei łatwo redukują się do azotyn, a te organizm człowieka może metabolizować do związków o udokumentowanym działaniu rakotwórczym. Ponadto szybki wzrost nowalijek często jest wspomagany dużymi ilościami pestycydów.

 

Czy to znaczy, że lepiej nie jeść nowalijek?

Prawda jest taka, że wielbicielom warzywnych smaków trudno jest sobie omówić świeżych nowalijek. Dlatego po prostu nie należy jeść ich w nadmiarze. A na pewno przed jedzeniem porządnie umyć warzywa. Liście sałaty lub kapusty, możesz moczyć w wodzie nawet przez pół godziny. W ten sposób ograniczysz między innymi ilość azotynów w swoim posiłku.

Ważne jest też przechowywanie. Pamiętaj, aby w domu wypakować owoce i warzywa z foli czy opakowań plastikowych. Nie trzymaj ich też w szczelnie zamkniętych, wielorazowych pudełkach plastikowych. Dlaczego? Bo brak dostępu do tlenu sprzyja reakcjom przemiany azotanów w azotyny.

 

Jak kupować nowalijki?

Kupując nowalijki zwróć też uwagę na kraj pochodzenia. Rośliny z odległych państw są zrywane niedojrzałe, a następnie (już w kraju dostawy) pryskane gazami stymulującymi szybki wzrost. Dlatego lepiej skorzystać z warzyw od lokalnych lub chociażby krajowych dostawców. Nie zaszkodzi pytać o metody produkcji. A zupełnie najlepiej kupować w uprawach i sklepach ekologicznych, w których sprzedawane są warzywa uprawiane wyłącznie z wykorzystaniem naturalnych nawozów.

A jeśli masz na to miejsce, czas i energię najlepiej zasadź nowalijki we własnej przydomowej szklarni, nawet tej w wersji mini. Wtedy z całą pewnością będziesz wiedziała/wiedział co jesz.